Klasa „W" = warto pod każdym względem :)

Jestem absolwentem klasy dwujęzycznej i naukę w liceum rozpoczynałem właśnie w klasie „wstępnej", tzn. po ukończeniu szkoły podstawowej chodziłem przez rok do klasy „W", po której rozpocząłem naukę w klasie bilingualnej, więc w starym systemie liceum 4-letniego chodziłem do I LO aż 5 lat.
Co to był za czas.. - 18 godzin w tygodniu niemieckiego, kilka podstawowych przedmiotów w wymiarze minimalnym i nic poza tym! Nie było możliwości, żeby nie nauczyć się niemieckiego. Ten dodatkowy rok umożliwił mi ukończenie ogniska muzycznego, bezstresowe dodatkowe lekcje j. angielskiego, którego nie było w programie i wiele innych rzeczy, na które nie ma normalnie czasu. Po okresie funkcjonowania klas wstępnych przyszedł czas na zerówki. Też świetna opcja. Cóż, rok krócej - choć więcej stresu, bo jakoś trzeba było te dwie szkoły ze sobą pogodzić. Być może, że gdybym wtedy miał ten wybór „O" czy „W" wybrałbym zerówkę, bo to jednak rok krócej, ale dziś ludzie nie macie wyboru. Musicie skorzystać z możliwości chodzenia do klasy wstępnej, bo to tak jakby wygrany los leżał na ulicy, a Wy nie chcielibyście go podnieść. Ten rok dłużej w liceum nic nie znaczy. Zleci, nawet nie będziecie wiedzieli kiedy, bo w tej szkole nie sposób się nudzić. Najważniejsze, że nauczycie się języka na takim poziomie, jakiego nie zagwarantuje Wam żadna inna szkoła w tym mieście ani okolicy. Właśnie kończę studia prawnicze w Niemczech na Uniwersytecie Europejskim Viadrina we Frankfurcie nad Odrą i moje umiejętności językowe zawdzięczam temu, że chodziłem do tej klasy i do tej szkoły. Klasa „wstępna" to pod każdym względem dobry wybór.
Przemyślcie sprawę, bo naprawdę warto! Viel Glück! :)

Bartosz Olejnik, Absolwent 2004